W tym roku nieruchomości zaczęły nieco tracić na wartości, nawet o kilka procent, a to przy cenie końcowej na pewno bardzo duża suma pieniędzy. Każde kilka tysięcy przecież bardzo się liczy, prawda? To duży spadek porównaniu do poprzednich lat. Dlaczego tak się dzieje? Ma to nierozerwalny związek z rynkiem kredytowym, który jest coraz trudniejszy dla indywidualnego klienta. Jeśli ciągle zaostrzają się warunki na otrzymanie kredytu hipotecznego, to mniej osób może wziąć kredyt, a skoro tak, to też mniej osób jest potencjalnymi klientami na wtórnym rynku nieruchomości. Ceny muszą wiec zacząć spadać, inaczej czeka nas zastój na tynku nieruchomości. Banki mocno boją się, że osoby które kredyt otrzymały nie będą w stanie spłacać go w sposób regularny, dlatego podchodzą z coraz większą ostrożnością do wydawania decyzji kredytowych, nawet tych pod hipotekę. Kiedy będą chciały odebrać swoją należność w postaci mieszkania, gdy klient nie będzie wywiązywał się z umowy, to staną się dla społeczeństwa wielką instytucją, która bezdusznie odbiera biednym ludziom dach nad głową. Społeczeństwo staje tutaj po stronie osób indywidualnych a nie bogatych banków. Później fama krąży po całym kraju o tym, jak ten bank odbiera nieruchomości. Nie ma tutaj innego wyjścia, ceny nieruchomości, gruntów i mieszkań muszą spadać dopóki nie podwyższy się średnia płaca i nie obniży inflacja, a do tego jeszcze daleko. Jeśli ktoś odłożył trochę gotówki na nieruchomość to warto teraz zainwestować w mieszkanie, kiedy tendencja jest spodkowa.

POLECAMY:
Domy wiązowna